Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upominek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upominek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 września 2016

BIŻUTERIA Z GUZIKÓW
Czyli guzik w życiu nie zawsze taki zły.


Hola Dziubaski :)


Grzebiąc w przyrządach do szycia wpadłam na pudełko z guzikami.
Jak byłam mała uwielbiałam się nimi bawić. Fascynowały mnie ich różne kształty i kolory. Mamunia zawsze mi powtarzała: DZIECKO NIE BAW SIĘ GUZIKAMI BO BĘDZIESZ MIAŁA GUZIK W ŻYCIU.
Sorry Mamuń, ale dzisiaj obalam Twoją teorię.
Właśnie z guzików zrobię oryginalną biżuterię.


Potrzebne mi będą:
  • guziki w wybranych kolorkach
  • kawałek łańcuszka długości bransoletki
  • kilka kółeczek bądź drucik do robienia biżuterii
  • zapięcie do bransoletki
  • haczyki do kolczyków
  • cążki






Pracę rozpoczynam od nawleczenia kółeczek przez dziurki guzików.



Następnie na jeden koniec łańcuszka zakładam zapięcie. Na drugim końcu mocuję kółeczko, kilka centymetrów wcześniej mocuję drugie. Umożliwi to regulację długości.



Przekładam kółeczka z guzikami przez oczka łańcuszka w regularnych odstępach i gotowe. :)



Czas na kolczyki.
Przez guziczki przekładam kółeczka i mocuje na haczykach.




Wyginam haczyki tak jak na zdjęciu i przekładam prze dziurki większego guzika.





Dokładam kuleczkę dla ozdoby i łączę wszystko w całosć.



Cały zestaw wygląda tak. :)



Guziczki ładnie się układają na nadgarstku i delikatnie grzechoczą.



Jak zwykle zadziałałam z rozmachem i zrobiłam kolejne zestawy. :)








Zapraszam do komentowania. :)

Buziaki :*


środa, 31 sierpnia 2016

ŚWIECZKA W PUSZCE Czyli rozpal zmysły, po ciężkim dniu.

Hejka ;)

Kto nie lubi długich, gorących kąpieli przy świetle i zapachu świec?
Bywa, że częsty relaks w wannie skutkuje tym, że zostaje nam mnóstwo końcówek świec.
Po co kupować nową, skoro można zrobić z nich jedną i unikalną? Możemy w prosty sposób sprawić, żeby nasza kolejna kąpiel dała nam jeszcze więcej przyjemności.

Dziś pokaże Wam, jak w łatwy sposób można samemu zrobić świeczkę, w upcyklingowym świeczniku - puszce.

Zaczniemy od ozdobienia puszki.

Co będzie nam potrzebne:
  • Włóczka, w wybranym kolorze
  • Klej, może być zwykły szkolny, byle był wyciskany
  • Pędzelek
  • Mały pojemniczek
  • Puszka (możemy użyć puszki po kukurydzy, groszku itp.)


Po opróżnieniu puszki myjemy ją dokładnie i zrywamy etykietę.
Nie przejmujcie się jeśli zostanie na niej klej. Później zakryjemy go włóczką.


Do plastikowego pojemniczka wyciskamy klej. Dodajemy dosłownie kilka kropel wody i mieszamy pędzelkiem. Klej się wtedy lepiej rozprowadza. Tylko uważajcie aby nie rozwodnić go za bardzo.
Po wymieszaniu nakładamy klej na puszkę.
Zaczynamy nawijać włóczkę. Pamiętajcie, żeby co chwilę wyrównywać palcem wcześniejsze okrążenia. Dzięki temu nie zaskoczą Was na końcu prześwity metalu.


Ja użyję dziś dwóch kolorów włóczki.
Nawinęłam kawałek koloru szarego. Teraz odcinam go nożyczkami.


Nakładam na puszkę klej. Biorę drugą wybraną włóczkę.
Nawijam w ten sam sposób dalszą część.


Piaskowa włóczka nawinięta. Odcinam. Ponownie nawijam szarą.




Ostatnie okrążenie i puszka prawie gotowa.
Końcówkę włóczki staramy się dobrze przykleić. Możemy docisnąć ją palcem i potrzymać kilka sekund.
Jeśli przy pierwszej Waszej puszce włóczka będzie się delikatnie na końcu odklejać, użyjcie szybkoschnącego kleju (np. kropelki). Przy kolejnych dojdziecie na pewno do wprawy i nie będziecie musieli używać innych pomocy ;)
Odstawcie puszkę na kilka minut. Klej musi wyschnąć.


Na koniec przewiązuję kokardę z szarej włoczki na środku puszki.
Tak wygląda efekt końcowy.


Nadszedł czas na przetopienie świeczki.

Przygotujcie sobie:
  • Wcześniej zrobioną puszkę
  • Końcówki starych świeczek
  • Pojemnik do roztapiania, przykrywany, nadający się do grzania w mikrofali
  • Knot
  • Coś do mieszania


Kruszymy część resztek świeczek i wrzucamy do pojemnika. Będziemy wlewać masę małymi warstwami, ponieważ trzeba odczekać aż świeczka dobrze stężeje, gdyż może nam się zapadać.


Wstawiamy do mikrofalówki na 2-3 minuty. Wyjmujemy i mieszamy. Jeśli nie stopiło się wszystko dokładnie, grzejemy kolejną minutkę.
Roztopiony wosk przelewamy delikatnie do puszki tak, aby nie zalać całej kuchni ani puszki po bokach :)


Czekamy kilka minutek, żeby świeczka w połowie zastygła. Wsadzamy knot na dno. Wykonujemy to w ten sposób aby knot stał sztywno i się nie wywracał na boki. Odstawiamy świeczkę na kilkanaście minut do ostygnięcia.


Moja pierwsza warstwa świeczki gotowa.
Mogę rozgrzewać kolejną część resztek.
Stopioną masę wlewam ostrożnie do puszki na wcześniejszą warstwę, tak aby nie zalać knota.


Odstawiamy do ostygnięcia. Jeśli knot się przechyla, można podtrzymać go łyżką kładąc ją na puszce i opierając na niej knot.


Wcześniej w ten sam sposób zrobiłam inne świeczki.


Możemy włóczką owinąć też butelki i wykorzystać jako własnoręcznie robiony wazon ;)
Ja z Ewą zrobiłyśmy właśnie takie.
I mamy zestaw ;)


Czekamy na Wasze opinie w komentarzach.
A teraz zmykam zrelaksować się w wannie.
;)



poniedziałek, 22 sierpnia 2016


SŁOIKI NA POWIDŁA
Czyli jak oprzeć się pokusie


Amsza przygotowuje powidła jabłkowe, które uwielbiam pomysłałam więc, że przydałyby się ładne słoiki na ten rarytas.


Przygotujmy się do pracy. Potrzebne nam są słoiki. Nie muszą być ozdobne same w sobie ale dobrze by było gdyby miały szerokie otwory, żeby nie zabrudzić ozdób przy przekładaniu przetworów z garnka.





Kolejny punkt: ozdoby. W moim przypadku są to koronkowe serwetki (chyba każdy z nas ma jakieś stare po babci lub zrobione własnoręcznie), troszkę jutowego sznurka, lniana wstążka i kolorowy sznureczek.
Potrzebuje również nożyczki, długopis, kredki lub mazaki, gładka etykieta na słoik (lub po prostu kawałek samoprzylepnego papieru) oraz pistolet na klej.


Papierową etykietę przyozdabiam jabłuszkiem i podpisuje nazwą przetworu, który znajdzie się w słoiku. Z lnianej wstążki odcinam kawałek wielkości etykiety i również podpisuję nazwą przetworu. U mnie, jak wiecie, będą to przepyszne powidła jabłkowe zrobione przez Amandę.
Wybieram serwetkę, której wzór najlepiej mi odpowiada. Docinam sznureczki na długość potrzebną do zawiązania kokardki na słoiku.


W między czasie włączam pistolet na klej, żeby się zagrzał. Gdy już tak będzie nakładam dwa paseczki kleju na lnianą etykietę i dociskam mocno do słoika w wybranym miejscu. Warto chwilę przytrzymać etykietę, żeby klej dobrze przywarł.
Następnie zawiązuje jutową kokardę powyżej etykiety.
Mój pierwszy słoik jest gotowy. :)



Teraz czas na słoik drugi.
Papierową etykietę przyklejam na słoik wyrównując palcem, żeby usunąć pechęrzyki powietrza.
Później na wieczku słoika kładę wybraną serwetkę i obwiązuje słoik kolorowym sznurkiem. Ja pomogłam sobie jeszcze gumeczką.
Pamiętajcie jednak, że niestety będzie trzeba tę czynność powtorzyć po nałożeniu do słoika przetworów.



Moje słoiki wygładają tak. :)



Jestem zadowolona z efektu zwłaszcza po nałożeniu powideł.






Nasze powidła wyglądają uroczo i trochę babcinie co wywołuje u mnie miłe wspomnienia.
Może uda mi się dzięki temu nie ulec pokusie zjedzenia ich od razu. ;p




sobota, 20 sierpnia 2016

Po pierwsze - MYDŁO
Czyli jak nie schylać się w łazience.

Dzisiaj zrobimy trutututu z robienia mydełek.
Dlaczego trutututu? Szczerze nie mam zielonego pojęcia. Pewnego pięknego dnia Amanda wstała i rzekła te o to zacne słowa: zróbmy dzisiaj trutututu (czyli tutorial). A dlaczego tutorial z robienia mydełek? To jest chyba oczywiste. :)

Do rozpoczęcia pracy potrzebne będzie nam kilka drobiazgów.




Składniki:
  • baza glicerynowa
  • barwniki (my użyłyśmy spożywczych)
  • olejek z orzechów makadamia
  • olejek rycynowy
  • olej kokosowy
  • suszona lawenda oraz kawa mielona
  • odrobina kawy rozpuszczalnej







Przybory:
  • kroplomierz (lub słomki jeśli kroplomierza w domu brak)
  • łyżka/łopatka do mieszania
  • foremki silikonowe na mydełka
  • naczzynie nadające sie do grzania w mikrofali
  • nóż
  • wysokoprocentowy alkohol (najlepiej spirytus)
  • deska do krojenia mydła



Dziś przedstawimy Wam dwa rodzaje mydełek.
Relaksacyjne mydełko lawendowe oraz antycellulitowe mydełko kawowe.



RELAKSACYJNE MYDEŁKO LAWENDOWE



Naszą pracę zaczynamy od pokrojenia bazy glicerynowej na desce. My użyłyśmy starej deski przeznaczonej tylko do tego celu. Im drobniej pokroimy tym szybciej się roztopi.


Następnie wrzucamy kosteczki do pojemniczka i wstawiamy do mikrofali. Roztapiamy powoli wstawiając na kilkadziesiąt sekund. Najlepiej sprawdzać co chwilkę, żeby mydełka nie zagotować. Powinno mieć gładką konsystencję.


Mamy już roztopioną bazę i co dalej? Dolewamy po troszku olejku z orzechów makadamia, olejku rycynowego i dokładamy odrobinę oleju kokosowego. Całość dokładnie mieszamy, olej kokosowy musi się dokładnie rozpuścić. Następnie dodajemy wybrany barwnik (w naszym przypadku fiolet) i ponownie dokładnie mieszamy. Jeśli baza zaczyna się zsiadać podgrzejcie ją odrobinę w mikrofali.


Nasze mydełka będą dwuwarstwowe. Do czystych spryskanych alkoholem foremek nalewamy pierwszą warstwę mydła. Dla ułatwienia sobie pracy z alkoholem warto przelać go do naczynia ze spryskiwaczem, my użyłyśmy czystego opakowania po mgiełce do ciała.


Do reszty bazy dosypujemy suszoną lawendę. Warto przed tą czynnością ponownie podgrzać bazę, jeśli zrobimy to po dodaniu suszu może on zbrązowieć a tego przecież nie chcemy ( kto chciałby się myć mydłem z jakimiś brązowymi bobkami). Gotową już masę przelewamy do foremek z pierwszą warstwą mydła. Robimy to powoli i delikatnie, żeby nie zniszczyć jej gładkiej powierzchni. Wtedy mydło będzie bardziej estetyczne. Można przed nalaniem spryskać delikatnie pierwszą warstwę alkoholem. My tego nie robimy a mydełko trzyma się “w kupie”.


Gotowe już mydełko odstawiamy delikatnie do wystygnięcia. Jeśli na wierzchu zrobią się brzydkie pęcherzyki należy delikatnie spryskać je alkoholem. Uważajcie jednak, żeby nie przesadzić. ;P



ANTYCELLULITOWE MYDEŁKO KAWOWE

Przygotowujemy bazę glicerynową tak samo jak w przypadku mydełka lawendowego. Rozpuszczamy odrobinę kawy rozpuszczalnej w kilku kroplach wody lub mleka.



Do płynnej bazy glicerynowej dolewamy delikatnie rozpuszczoną kawę i dokładnie mieszamy.



Po wymieszaniu nalewamy pierwszą warstwę do przygotowanych już foremek.



Do reszty bazy dodajemy łyżeczkę kawy mielonej i ponownie dokładnie mieszamy. Nie należy dodawać fusów z zaparzonej już kawy gdyż będą one odbarwiać mydełko na jasny kolor co nie ładnie wygląda. Następnie zalewamy mydełka drugą warstwą i odstawiamy do ostygnięcia.


Do mydełek nie dodawałyśmy żadnych olejków zapachowym, ponieważ zarówno lawenda jak i kawa ma wystarczająco intensywny zapach.
Tak wyglądają nasze mydełka po ostudzeniu.











Piana jest kremowa i delikatna a dłonie po umyciu są miękkie i pachnące.
Bardziej pieni się mydełko lawendowe. Kawowe fantastycznie peelinguje.






Z resztek, które nam zostały stworzyłyśmy eksperymentalne mydełko lawendowo kawowe. :)



Po opakowaniu i dodaniu kilku ozdób świetnie nadają się na niebanalny prezent dla kogoś bliskiego.




Pamiętajcie jednak, żeby zawsze robić dodatkowe mydełko do przetestowania. Zanim kogoś obdarujecie sprawdźcie czy mydełko nie wywołuje reakcji alergicznych, nie farbuje albo się nie kruszy.

Mydełka zrobione na zapas należy szczelnie zapakować, ponieważ niezabezpieczone będą chłonąć wilgoć z powietrza i rozmiękać.

Jeśli coś Wam nie wyjdzie nie zniechęcajcie się. Nasze pierwsze mydełka zrobiły się matowe a kolejne straciły kolor po kilku dniach. :) Metodą prób i błędów znajdziecie swój złoty środek. I pamiętajcie, że najważniejsza jest satysfakcja ze zrobionego własnoręcznie mydła. Nie chodzi o to, żeby było ono idealne tylko jedyne w swoim rodzaju. Idealne i identyczne mydło może kupić każdy w sklepie. A Wasze zawsze będzie wyjątkowe, nawet jeśli będzie krzywe, matowe lub mniej pachnące.